|
whatever
wtorek, 17 maja 2011
może i nie, ale się staram. to se tu sory, ale bedę zapisywała. ale bez literki między "be" a "de" bo się laptop zjebał i literki tej robi nie he. or something. dziś ni nie robią: - umyłam kuhenkę gazową, zego szzerze nienawidzę jak zarazy, a nawet gorzej - zmywarka, znazy letko nie ma wpierw wykopki arheologizne po mieszkaniu -pranie (j.w.) - śmiei (j.w.) - ugotowałam zajebista ogórkową, a jak pisze zajebista to o zyms swiadzy, bo z reguły mnie nie smakuje to o zrobię - przytargałam ze sklepu milion siat z żarłem dla źrebiątek moih plus -milionkupekisikujedzonkowydajajebiekukubolipoałujaonmniebijenietoonzaząłkotydrąryjabohujostam i jest druga 44 w noy (nad ranem?) i ja jebie ide sie wiesza jak zwykle
piątek, 15 października 2010
- przychodnia, słucham - dzień dobry. czy dodzwoniłam się do rejestracji ? - tak, słucham - proszę Pani, może mogłaby mi Pani udzielić informacji. chciałabym zapisać się do Państwa przychodni i wybrać lekarza pierwszego kontaktu. czy mogłaby mi Pani powiedzieć jakie dokumenty są Potrzebne. może jakieś z poprzedniej przychodni ? no wie Pani, żeby dwa razy nie latać w tę i z powrotem... - nieee... tylko przychodzi Pani do nas i wypełnia na miejscu druczek. - acha. czyli żadnej na przykład karty zdrowia czy coś, to nie ? - nie. przychodzi Pani z ubezpieczeniem i wypełnia oświadczenie. - świetnie. dziekuję ślicznie za informację. - chwileczkę. a gdzie Pani mieszka ? - na ulicy XYZ - to nie może się Pani zapisać na Otwocką ? ma Pani bliżej - niestety nie - dlaczego ? - ponieważ nie byłam zadowolona z jakości usług tamtejszej przychodni - tak. oczywiście. prosze bardzo. tylko potem wszyscy się zapisują i mają pretensję, że się nie moga do lekarza dostać! to niech się Pani nie spodziewa, ze się Pani zapisze i sie do lekarza dostanie!!! (sic! ) - nie spodziewam się. zresztą to nic pilnego. poprostu chciałabym zmienić przychodnię na spokojnie i bez nerwów, kiedy nie potrzebuję się pilnie dostać do lekarza - to jak już Pani chce. prosze przynieść dowód ubezpieczenia i kserokopię karty zdrowia z poprzedniej przychodni i na miejscu u nas wypełnić druczek. ... - no widzi jaka Pani jest ? pytałam przecież czy są potrzebne jakieś dokumenty z poprzedniej przychodni a Pani mówiła, że nie. i bym latała jak idiotka od przychodni do przychodni - no przecież teraz mówię... ..'
piątek, 17 września 2010
miałam być pełna słodyczy i czaru wszelkiego. i wogóle zen. nuo ale czy ja mam prawo ( i to moralne nademna i to moralne we mnie) pozbawiać kogokolwiek owej uciechy umysłowej. płynacej z przekonania, ze zło musi zostać, kurwa, ukarane ??? Fakt, dałam dupy bo serduszko mi zmiękło, ale co tam, się jeszcze odwdzięczę. siała baba mak, a to było tak: u mie w domu się nie pali, tfu wróć. w lokalu którego jestem najemcą (pan kerownik adminu nie omieszkowuje mnie poprawić za każdem razem jak mówię "w moim mieszkaniu sie urwie balkon", "w moim mieszkaniu pękła rura od kanalizacji", "w moim mieszkaniu jest grzyb i pleśń" etcetera, etcetera). no a więc w mieszkaniu którego jestem z wielkiej łaski adminu najemcą się nie pali. szlugów znaczy. bo nie i już. nuo, ale jak se sama te zasade wprowadziłam to sie cza podstosować nie ? to se chodziłam na klatkie jak biały człowiek. i teraz taka mała dygresja. ta pieruńska kamienica jest dwupoziomowa. jeden pion ma niski parter, a drugi pion wysoki. siłą rzeczy jak ja i jeden sąsiad mieszkamy koło siebie to już sasiadka z naprzeciwka mieszka pół jakby piętra wyżej. klir no i. chałupa ma kształ jakby "u", przyczem okna z klatki są we środku tego "u" naokoło. oraz częsci mieszkań też. no i. se wyjszłam jak od kilkunastu lat, zajarać. se pale, paczam a tu sasiad zza ściany wystawił łeb ze swojego kuchennego okna (pół piętra niżej) żeby go nie wystraszyć nagłym DOBRY WIECZÓR !!!, chrząknełam dyskretnie - sie spojrzał - to mówię: dobry wieczór, usmiechając się wdzięcznie no ale. jak już zadzierał ryj do góry po tym chrzaknięciu mojem, to już wiedziałam, że będzie chujnia z myjnią bo mu coś nietopsz z ócz patrzało kaprawych. tu dygresja numer dwa, że jak się mieszka a chałupie "u" czyli we takiej studni to ona niemożebnie jest akustyczna , zwłaszcza w rejonach podwórka w zwyż. no i. naonczas sasiad, kurważjegomać zapytał mie gromkim głosem, czy ja nie mam nic lepszego do roboty, niż tylko całymi dniami sterczeć w tym oknie i co ja tu wogóle robię ??!!!! naonczas wszyscy zainteresowani, a uwierzcie, że było ich trochę, wyszli na balkony (te które sie jeszcze nie urwały) oraz wzglednie wystawili łby przez okna (ci bardziej dyskretni falowali zasłonkami) widzę, że to nie przelewki tylko seryjna bitwa na słowa, joł joł, to opanowałam zaskoczenie jakie zwykle mnie ogarnia kiedy mam do czynienia z sytuacją z dupy i odpowiadam niewinnie, z widocznym na twarzy zaskoczeniam (głosem opanowanym lecz dobitnym), że alełocochodzi se pale przecież tu nastepuje wymiana grzeczności i ukłonów z sasiadami którzy bezwstydnie wylegli na ledwo wiszące balkony oraz z tymi w oknach. naonaczas sasiad rozdarł ryja, że kurwa co, i wogóle to on sie nie zgadza, bo ja całymi dniami (powtarza się ) wysiaduję w tym oknie (ochydna łeż) i GO PODGLĄDAm !!!! ORAZ PODSŁUCHUJĘ !! (j.w.) i że ona ma prawo, kurwa do odrobiny prywatności !!!!! i że on mi te palenie ukróci (sic !) mie, żecz jasna chuj jasny strzelił, ale nie bardzo (dlaczego niebardzo się wyjaśni później) napiecie rosło, sasiedzi w zniecierpliwieniu przebierali nogami a wtedy ja, niespiesznie.... zaciągnęłam sie fajkiem.... wypuściłam dymek.... i ze zjadliwym usmieszkiem... zapytałam... czy sąsiad nie ma o sobie przypadkiem zbyt wysokiego mniemania (tu następują kolejne zjadliwe uśmieszki w wykonaniu okolicznych sąsiadów) tu sasiad rzygnął niezrozumiałym słowotokiem, po czem zniknał w czeluściach swojej jakże atrakcyjnej rezydencji (pełnej boazerii PCW na ścianach we łazience oraz sraczu, w późnym stylu rokoko (znaczy taki marmur żeniby i ze złotym) to akurat wiem nie dlatego że udało mi sie podejrzeć bądź podsłuchać, chociaż nie, podsłuchać mi się akurat udało albowiem sąsiad namiętnie napierdalał we ściany przez miesiąc z okładem (równiez po godzinie 22ej), a mieszkamy przez przysłowiową "ścianę". to Merlin był mały i nie mógł spać, to płakał, to pojszłam zapytać co uon u licha robi i ile to mnijwincy będzie trwało i czy mozna do 22ej chociaż. kurwa to zaprosił, pokazał te marmury i powiedział że sam tymi rencami robi, i że napierdala, owszem, bo chce miejsca zaoszczędzić we łazience. to wpuszcza listwy mocujące w ściany !!!! no to kurwa zaoszczędził. pomijając że nie zrobił przerw wentylacyjnych burak jeden i mu zapleśniało, hie hie. no ale chuj, zaoszczędził po 4 cymy na długości i tyle samo na szerokości. nieważne ile, nieważne jak, ważne że wogóle. w ramach przerosin podarował mi półtora panela wyżej wspomnianego marmurowego PCW ( bo mu zostało i szkoda wyrzucić, a może mnie się przyda). trzeba było go zajebać tym panelem, przynajmniej jakiś pożytek by był ! bo wziołłam oczywiście, ogłupiała i tym wywodem i pokazem łazienkowo-kiblowym, a potem cichcem chyłkiem wyrzuciałam dni temu kilka żeby mu nie robic przykrości (sic !) sąsiad po zniknięciu w czeluściach, poczał się naradzać ze swoja małżonką, jak tu ukrócić moje niecne i niemoralne wybryki (nie podłuchiwałam - wszyscy słyszeli, a akustyka rzecz święta). uona zapropnowała straż z miejską, co on z góry musiał ze smutkiem odrzucić (dlaczego o tym w następnym odcinku). w końcu wpadł na koncept, że pójdzie i naskarży do admina. reszty nie słuchałam, bo skończyłam jarać,a nadto miałam problem inny bardzo na uwadze, bo młody zeżarł pół antyperspirantu w żelu i poszedł spać, a ja wyszłam zajarać z nerw i próbując sie dodzwonić do szpitala, co by sie dowiedzieć co z tym fantem zrobić. C.D.N. i to niebawem
środa, 04 sierpnia 2010
Żeby nie było, że jestem wymagająca sucz spieszę poinformować że wakacje w tym roku bardzo. Pomimo wody z nieba i wody z kranu walącej jak jasna cholera. Gównem jakby. Znaczy ta kranówa waliła, bo ta niebiańska spoko tylko wogóle po co. Pomimo pajaków i rzyc, taka ich mać. Wakacje bardzo, bo po pierwsze primo nikt nie obiecywał w pełni wyposażonej kuchni, to się nie spodziewałam. Se wziołłam gary. No i nie było i gitara. Po drugie primo ta wersja Matrixa - bardzo. Upraszam nie zmieniać ni chuja. Załączam buziaki, papatki i cmok-cmoki. LoL A wogóle to ja se tak myśle, że ja to wbrew zdrowemu rozsądkowi i rozsądnym argumentom krewnych i znajomych królika, to ja bym se chciała mieć jednak takie małe ziemniaczki w postaci mojego kawałka podłogi, w postaci jakby działki. Orsomting. Bym se tam powiesiła we oknie takie zasłoneczki w krateczkę i bym se maciejkę zasiała pode oknamy temy. I wogóle. A potem, pod moją nieobecność, jakiś parszywy chuj by to wziął opierdolił, co by się dało wynieść i wymontować, a resztę by podpalił. Dla jakby krotochwili. I weź tu, kurwa, bądź dobry dla ludzi
środa, 14 lipca 2010
se tak w sumie patrzam i myslam, co ostatnie mnie się nawet nie zdarza za czesto, że cus dawno temu nic nie napisawszy. ale se tak dumam, ze przejdzie nieprawdaż, bo to chwilowa pomroczność jasna jest, spowodowana a jakze zlasowaniem mózgu. po pierwszym dziecku tez tak miałam i przeszło, znaczy jak rzekła Milva "trza dumac pozytywnie". nie ? a ponieważ nic nie płodzę blogowo i wogóle też nie, to sobie czytam takie różne. o problemach bliźnich najczęściej. i tak se znalazłam takie małe ziemniaczki: a że kobiety jak maja focha na faceta to mu odmawiają zeby go ukarać i że nie powinny bo to wprowadza złe te tam flujidy. i ze to masowo tak mają, te kobiety. to ja oczywiście musze byc orydżinalna, jak zwykle kurważ mać i spiesze poinformować ze nie odmawiam celem ukarania. ja wogóle nie odmawiam bo sobie poprostu nie wyobrażam radosnej pochedóżki z kims kto mnie zranił tudzież obraził jak jasny pierun i mam ochote go zajebac albo przynajmniej obrzucic klatwą "ażebycietychuju" albo ze bidne sa ludziska bo maja taki dylemat straszny, czy okno otworzyc i byc zywcem zeżartym przez komarzyce, czy zostawić zamkniete i sie dusic we własnym sosie. no to poprostu "rzal i bul" jak pisza młokosy na rozlicznych chatach. a się zapytowuje czy by se nie mozna sprawić moskitiery na ten przykład nad łozem, okna na osciez roztworzyć i lekce sobie wazyc krwiopijcze zapedy onych rzyc ?? całe dwadzieścia peelenów kosztuje taka rozpusta plus wysiłek włozony w zamocowanie jakiego haczyka we powale. co jest nieporównanie mniejszym wysiłkiem niz siedzenie i dumanie jak jest się biednym w onym okiennym dylemacie. a jaki komfort, prawie jak hilton a reszty to już mi się nawet nie chce pamietać tych rzalowych problemów, które trapia ludzkość. bo i gorąco jak chuj i wole se piwkiem zimnym mózgownice zalać niz onymi straszliwymy problemamy. albo ta nową żubrówka na trawie z kompotem Paola osobliwie truskawkowym. polecam. odkryłam przez przypadek a nie wskutek wrodzonego geniuszu, przyznaje bez bicia. ale mocno schłodzone smakuje zajebiście. nieschłodzone zresztą też. a jak będą pazerne i wychleja za duzo, to przy okazji zakupu wódzitsu oraz soku pamietac i kupic na rano jakie pałerejdy i opcjonalnie aspargin.
a tego. płenty nie bedziej. bo kurwa tak i chuj
czwartek, 05 listopada 2009
padaka, maniana i zło pierwotne mnie nawiedziło wraz. i żadnym pocieszeniem nie jest fakt, ze innych też. tak jak zadnym pocieszeniem dla Nimfabo nie jest fakt, że kolano mie napierdala jak złoto chyba z braku tej jesieni złotej mać drugie zresztą też i dzis załozyłam tfu wcisłam sie w płaszcz zimowy ledwo dziekuję dowidzenia :/ a przedtem był lużny :( chlip i muszę iść do wracia a on jest rudym pedziem :/ co mnie absolutnie nie przeszkadza bo jakzeby przeszkadza mnie to że ze zwzwiązku z tem on paczy na mnie jakby miał puścic pawia nawet jak jestem ubrana zreszta niegdy nawet nie chciał żebym zdjeła łachy znaczy nie osłuchiwał nigdy kazał pokaszleć i tyle i paczył tak że fą :/ to ja se mysle że moze un by se pojszł do jakiej męskiej przychodni abo chociaż trójkacik wywiesił na drzwiach czy cuś :/ i wogóle se jutro kupie takie lampe ze czerwonym swiatełkiem i se będę świecić po gałach coby żeniby mnieć jakieś poczucie czy cuś bo tera to ja bym chetnie się poczaiła we lesie ze tymi wiewórkami no poprostu rzal i bul
niedziela, 13 września 2009
Inwencja Twórcza Pana Ziemniaczka odnośnie tego co by tu można podłożyc pod nogi celem ucieczki z łóżeczka jest niczym wobec inwencji twórczej mojego kota, pod tytułem „gdzie by tu jeszcze naszczac”. i naprawdę uwierzcie, że stosowałąm wszystkie. ale to wszystkie możliwe sposoby znalezione w internecie, łącznie z ustawianiem kuwety według zasad Feng Shui i rozstajami o nowiu włącznie. owszem. owszem do kuwety tak, do kuwety tak, no ale przecież jest tyle ekstra miejsc do szczania, że przecież nie można się ograniczac do jednej marnej kuwety. albowem. no i ja kompletnie nie kumam tej czaczy, bo jeżeli moja koteczka może julac do wyżej wspomnianej kuwety, i tylko i wyłącznie, to dlaczego, zapytowuję, ten wór z wiatrami, ten zdechlak, ten leń patentowany, nie może do ciężkiej cholery też ?! i tu droga wycieczko powstaje pewien dylemat, bo skoro udało mnie sie nauczyc ( tak nauczyc skoro logiczne przesłanki nie trafiały w pomyślunek), mojego małża podnosic deskę sedesową przed oddaniem tak zwanego moczu (wygodnicka jestem i po prostu nie lubie siadac na obszczaną, a zwłaszcza nie przezemnie), to jednakowoż małż posiada tak zwany mózg, w któren to mózg można wbic wałkiem do ciasta podstawowe zasady kultury i higieny osobistej. w przypadku kota (tego konkretnie), któremu Matka Natura w przypływie szaleństwa, poskąpiła tego organu, wbijanie czegokolwiek w pusty łeb, mija sie z celem.. i bądź tu mądry, i pisz wiersze. co począc ? zamordowac padalca i cichcem porzucic truchło w przypadkowym śmietniku ? oddac na kozetke do psychoanalityka ? potraktowac elektrowstrząsami ? hę ? upierdole mu łeb i naszczam do szyji...
poniedziałek, 10 sierpnia 2009
Kurwa. Kultywując niechcący rozpoczęty, a traktujący o fekaliach, jak i źródle ich radosnego pochodzenia, watek, letnije kanikuły ja prawiłas nomen omen w rowie. W Rowach konkretnie. Mając, głęboką zresztą nadzieję, że jadę do czarnej dupy, gdzie psi, a jakże, dupami szczekają, przeżyłam równie głębokie rozczarowanie. Okazałos bowiem, że w wyżej wzmiankowanych Rowach, człek człeka człekiem pogania, chałas czyniąc przy tem przeogromny. Co dla mnie, z roku na rok popadającej w coraz bardziej pogłębiającą się ksenofobie, było szokiem straszliwym. I generalnie mogłabym se to ola, bo jak się chce, to zawsze, ale to ZAWSZE powiadam, możne se samotnie znaleźć i mieć na bliźnich wyjebane ale W PEŁNI WYPOSAŻONA KUCHNIA mnie powaliła na łopatki Pani wynajmująca domek radosnej naszej gromadce, przez telefon zaklinała się na wszystkie świętości, ze domek ów, bedący przdmiotem zagorzałych targów, POSIADA w swych wnętrznościach W PEŁNI WYPOSAŻONĄ KUCHNIĘ kurwa ja tam nie wiem, kochani, może to ja jestem jakaś dziwna ale W PEŁNI WYPOSAŻONA KUCHNIA miała jakieś 80 cm szerokości i 50 głębokości oraz składała sie z: - blacika (wymiary jak wyżej) - lodóweczki (tak z pindzisiont cymy wysokosci) – na SIEDEM OSÓB !!! - zlewozmywaka... hmmm.... kwadratowej miski raczej o wymiarach 30 x 30 - elektrycznego czajnika ( o pojemności 1,7 litra) – co uchroniło nas przed robieniem porannej kawy na raty, a co za tym idzie Armagiedonem ( bo kto dostanie pierwszy i kurwa dlaczego własnie on ???!!!) oprócz tego W PEŁNI WYPOSAŻONA KUCHNIA składała się z: czechtalerzydwóchłyżekdwóchwidelcuffjedejszklanki i jednego kufla ewidentenie zajebanego przez poprzednich letników z jakiejs knajpy. chuj i jest nieważnym strzegółem zupełnie, że nasza rodzinka była zupełnie nieprzygotowana (psychicznie oraz – zwłaszcza FINANSOWO, do stołowania się na mieście oraz ze nawet do zrobienia porannej kawy mój prywatny małż musiał stawac bokiem bo sie zwyczajnie mu bary nie mieściły w tej w pełni wyposażonej przecież kuchni i jest absolutnie nieistotnym fakt, że zanim znaleźlismy w końcu knajpę z normalnymi cenami to minęła większa częśc naszego pobytu, która to większa częsc pochłonęła większą częsc naszych środków finansowych i środków uspokajających w postaci alkoholu w postaci wszelkiej to wszystko jest absolutnie nieważne bo przecież mieliśmy W PEŁNI WYPOSAZONA KUCHNIĘ a te warszawiaki to zawsze kurwa wybrzydzaja i się kurwa czepiają o byle co i chuj
środa, 01 lipca 2009
Najsamprzód to mnie się klawiatura pogibała i literki „ci” ze kresko czynic nie chce, to tam se kiedyś poprawie jak jej się odwidzi, a na razie będzie tak i ło.
To ten Pan Ziemniaczek się naumiał mówic. Na razie gada: kobieto daj żryc czyli memu bebu. Memu to oczywizda mła we własnej osobie. Bebu nie trza chyba nikomu tłumaczyc. I tu droga wycieczko, możem zaobserwowac ciekawe zjawisko, które one się objawia tem, że taki mały brzdąc ma ugruntowane poglądy na temat miejsca kobiety w społeczeństwie. Hał najs
Kobiety służą do dawania żarcia, prania jakby gaci, dawania jakby dupy i dawania buffów
Bo zapomniałam powiedziec, że się mnie na stare lata mózg zlasował i se złożyłam konto na Metinie i latam szamanką w krótkiej kiecce i zabijam wachlarzem (sic !) potwory jak leci. Nawet te co gryzą i uciekają na drzewo. Śmierc frajerom !!! panie tego I teges. Faceci w wieku różnym, grający również w tę nieprawdopodobnie uzależniającą acz miałką rozrywkę z niezrozumiałych mi bliżej powodów, uważają, że ja (czyli moja szamanka) to jest stworzona tylko i wyłącznie do tego aby im dawac buffy czyli po polskiemu ochronę (magiczną), aby ich dzielni wojownicy mogli w komfortowych warunkach lac potwory płci bliżej nieokreślonej, zbierac za to kasiore i znikac we mgle czasie i przestrzeni rzucając zdawkowe „thx” Ewentualnie coś tam czasem rzucą za fatyge Natomiast ja grająca szamanką, w realu również kobieta prawie tak atrakcyjna jak wyżej wzmiankowana szamanka, założyłam sobie konto i gram tylko i wyłącznie po to, żeby rozdawac na prawo i lewo swoje dane osobowe, czyly e-mail, numer gg, skąpe, adres zamieszkania i wogóle wymiary wszelkie, osobliwie biustu plus foty. Zapewne w celu rozdawania czego innego i zapewne czasem bym dostała jakiś grosz za fatyge.
Hał najs
I
Śmierc frajerom !!!
Hmmm Bez tego „ci” to jednak nie ma tego efektu Coś z tym trza zrobic …
sobota, 13 czerwca 2009
to do ciebie ty chuju za to że odkręciłeś śrubę od koła w naszym aucie, narażając zdrowie i życie moich dzieci, życzę ci żeby cię kurwo złamasie jebany pokręciło żebyś srał pod siebie łajzo żeby cię skurwysyński popierdoleńcu wyruchało w dupe pół ciupy do której żebyś trafił albo cała i przysięgam że jak zobaczę, że ktoś kręci się koło naszego auta to kurwe wezme za kudły i jego ryjem w chodniku przejade po całych Jerozolimskich i z powrotem i będę kopać w ten ryj po drodze żeby nie było za miło a na koniec upierdole łeb i naszczam do szyi i tego ci chuju z duszy serca życze bez poważania oddana ci - JA
i nie kurwa nie przeszło mi
|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
CZASOPOŻERACZ
KOLEKTYW
![]() ![]() ![]() |